Zasięgnijmy opinii

SKOnSR kontynuuje cykl pytań ,,Zasięgnijmy opinii” Pragniemy poznać różne punkty widzenia dotyczące problematyki miejsc pamięci narodowych, zwłaszcza wileńskiej Rossy. 

20. Odnawianie nagrobków na starych wileńskich nekropoliach wiąże się z dużymi wydatkami finansowymi. Czy jest to wygodne pod względem ekonomicznym? Dlaczego?

Adam Doliwa: Muszę przyznać, że zwiedzając Starą Rossę po raz pierwszy, w październiku 2019 r., zwróciłem uwagę na to, że część pomników nagrobnych jest odnowionych, inne wymagają pilnej renowacji, niektóre zaś są właśnie naprawiane. Zastanawiałem się wtedy - skąd środki, z pewnością niemałe - na te wszystkie prace. Czy od sponsorów prywatnych, czy z funduszy publicznych - litewskich, polskich, europejskich? Czy od rodzin osób spoczywających na cmentarzu? Myślę, że warto poszukiwać wszelkich sposobów finansowania odnawiania tych nagrobków - mają przecież one wartość powszechną - często historyczną i artystyczną. Może warto zorganizować kwestę na rzecz odnawiania Rossy? Chętnie, wraz z moimi studentami się w nią zaangażuję!

19. Czy według Pana opinii, Polacy chętnie składaliby datki na odnowienie pomników nagrobnych Rosjan, spoczywających na cmentarzu na Rossie, zwłaszcza w obecnym czasie, kiedy polsko-rosyjskie stosunki z różnych przyczyn są chłodne i napięte?

Adam Doliwa: To dość trudne i delikatne pytanie. Zdaję sobie sprawę, że przeszłość rzutuje na współczesne stosunki, często zaś determinuje przyszłość. Myślę jednak, że bieżąca polityka nie powinna wpływać na nasze społeczne postawy w życiu codziennym. W stosunkach międzyludzkich warto kierować się wartościami właśnie, być uczciwym i moralnym, szanować się nawzajem.

18. Dwa razy do roku Społeczny Komitet Opieki nad Starą Rossą zaprasza społeczeństwo do wzięcia udziału w sprzątaniu Starej Rossy. Do pomocy najczęściej zgłaszają się uczniowie, studenci i nieliczne grono społeczników lub miłośników historii Wilna. Jak Pan ocenia coroczne akcje, czego one mogą nauczyć?

Adam Doliwa: Udział w sprzątaniu Starej Rossy jest dla mnie nowym i bardzo cennym doświadczeniem - jako dyrektor wileńskiej Filii Uniwersytetu w Białymstoku wraz z moim zastępcą i świetnie zorganizowanym samorządem studentów Wydziału Ekonomiczno-Informatycznego uczestniczyłem w tej akcji pod koniec października 2019 r. - po raz pierwszy i z pewnością nie ostatni! Moi wileńscy studenci oprowadzili nas po Rossie i pokazali nagrobki Lelewela, Syrokomli, profesorów i rektorów Uniwersytetu Stefana Batorego. Oczywiście, co jest przeżyciem samym w sobie, zajęliśmy się też sprzątaniem Mauzoleum Serca Marszałka Piłsudskiego. Uważam, że tego typu akcje są niezwykle szlachetne i działają wychowawczo na młodzież - w duchu humanizmu i patriotyzmu. Chciałbym w przyszłości doprowadzić do zaangażowania w akcję studentów z Polski - rozmawiałem już zresztą o tym z przedstawicielami różnych organizacji studenckich, w tym kół naukowych na Uniwersytecie w Białymstoku. Trzeba dawać przykład innym!

(ADAM DOLIWA, doktor habilitowany, profesor, dyrektor Filii Uniwersytetu w Białymstoku w Wilnie, marzec 2020 r.)

 

17. Czy czujemy się bezpiecznie na zabytkowych wileńskich nekropoliach?

Mirosława Naganowicz: Na zabytkowych cmentarzach czuję się bezpiecznie. Może jest to mój błąd, ponieważ cmentarze są rozległe i pustawe, więc teoretycznie może być różnie. Nigdy jednak nie spotkałam się z kimś niebezpiecznym i nie słyszałam o takich wypadkach. Są, oczywiście, narkomani, ale ostatnio rzadko i pewno nie są agresywni. Podoba mi się, że teraz na Rossie jest oświetlenie.

16.  Turystyka w obiektach sakralnych, na przykład na wileńskiej Rossie, stanowi o współistnieniu i wzajemnym przenikaniu się sacrum i profanum. Czy na tym tle powstają konflikty?

Mirosława Naganowicz: Sacrum i profanum? To zawsze jest i będzie. Dla jednych zwiedzających to święte miejsce. Klękają przy płycie serca Marszałka, wzruszają się oraz modlą. Inni się śpieszą i nie mają pojęcia o spoczywających na Rossie. Dla mnie jest najważniejsze, żeby nie zadeptywano cmentarza, żeby uczulić na chodzenie ,,gęsiego" lub na nie chodzenie do grobu Euzebiusza Slowackiego.

15. Jakie prace na starych cmentarzach uważa Pani za zabronione?

Mirosława Naganowicz: Zabronione powinny być takie prace, gdy stare płyty, mury, ogrodzenia, zamienia się na nowe. Takie, kiedy skarpa z grobami staje się skarpą bez grobów. Takie, kiedy część starych grobów znika. Zabronione powinny być też prace prowadzone przez niewykwalifikowanych rzemieślników, którzy nie mają szacunku do zabytków.

(MIROSŁAWA NAGANOWICZ, licencjowana przewodniczka, nauczycielka języka polskiego w Szkole Podstawowej w Kolonii Wileńskiej, członkini Polskiego Studia Teatralnego w Wilnie, luty 2020 r.)

 

14. W grudniu 2019 r. na swoim profilu na Facebooku zamieściła Pani zdjęcie wykonane na Rossie i stwierdziła, że odwiedzanie grobów swoich bliskich – to spełnienie obowiązku oraz piękna tradycja. Kto z pokrewieństwa spoczywa na najstarszej wileńskiej nekropolii i w jaki sposób otacza opieką to miejsce, nie zważając na fakt, że mieszka Pani w Polsce?

Alicja Węgorzewska-Whiskerd: W grudniu 2019 r. po raz kolejny odwiedziłam Wilno. Za każdym razem moje kroki kieruję w dwa miejsca – Ostra Brama i Cmentarz na Rossie. Modlitwa przed obrazem Matki Bożej ma dla mnie osobisty wymiar, a cmentarz na Rossie – to odwiedzenie grobów moich przodków. Rodzina mojej mamy pochodzi z Wilna. Tu spoczywa jej dziadek, siostra i dalsi krewni. Zakończenie II wojny światowej, a co z tym idzie przesunięcie granic, zmusiło rodzinę mojej mamy – jak wielu innych rodaków – do decyzji, z którą mierzyli się całe życie i z którą całe życie musieli się godzić. To były ciężkie wybory – między ukochanym miastem a ukochanym krajem, między pozostaniem w ukochanym mieście tak bliskim sercu a podróżą w nieznane. Ta latami trwająca tęsknota, która snuła się we wspomnieniach, dzieliła się opłatkiem przy wigilijnym stole czy wypływała ze słów pieśni nuconych podczas rodzinnych uroczystości. To trudności w odwiedzeniu grobów rodziny, należyte zadbanie o groby przodków. W latach 80 na ile pozwoliły ówczesne władze mogliśmy dokonać oznaczenia grobów i pozostawienia tablic. Potem wielokrotnie odwiedzaliśmy tę znaczącą polską nekropolię, ze smutkiem obserwując jej niszczenie, poprzewracane krzyże, powybijane zdjęcia, pozajmowane groby. A przecież cmentarze to miejsca zbiorowej pamięci, tu możemy znaleźć ślady i wspomnienie ludzi wielkich, a także tych zwyczajnych tworzących historię swoich czasów.

13. Zabytkowe wileńskie cmentarza są w opłakanym stanie. Mimo iście heroicznej postawy, Społeczny Komitet Opieki nad Starą Rossą, który zawdzięczając wsparciu niektórych polskich fundacji, organizacji, mecenasów działa od 30 lat, przy braku stabilnej i masowej pomocy ze strony społeczeństwa obu państw, nie jest w stanie wszystkiemu zaradzić. Czy nie jest to walka z wiatrakami? Któż mógłby przeciąć ten węzeł gordyjski?

Alicja Węgorzewska-Whiskerd: Dlatego tak ważne jest zachowanie ciągłości pokoleń. To przekazywanie cząstki o troskę naszych dziejów naszym dzieciom, tak jak rodzice przekazali to nam. Chylę czoła wszystkim tym, którzy angażują swoje siły i środki działając w Społecznym Komitecie Opieki nad Starą Rossą. Widzę potrzebę wielkiej akcji zakrojonej na szeroką skalę. Czas nie jest naszym sprzymierzeńcem. Zróbmy wszystko, aby nasi następcy nie zastali szczątków nagrobnych płyt, nadajmy kamieniom imiona…..Cieszy mnie zainteresowanie Polskich Władz losami Cmentarza, ale budzi mój niepokój – brak stałego finansowania odbudowy i utrzymania tak polskiego Cmentarza. Same wspominki w Dzień Zaduszny to trochę mało, musza być podjęte szybkie działania, aby przywrócić temu miejscu dawną świetność i należytość. Całym swoim sercem wesprę wszystkie działania oraz zaangażuję się w proces odbudowy Cmentarza na Rossie.

(ALICJA WĘGORZEWSKA-WHISKERD, dyrektor Warszawskiej Opery Kameralnej, śpiewaczka operowa (mezzosopran), styczeń 2020 r.)

 

12. Wielokrotnie w ciągu roku mieszkający na Litwie Polacy gromadzą się przy Mauzoleum Matki i Serca Syna na wileńskiej Rossie, by oddać należyty hołd Marszałkowi Józefowi Piłsudskiemu. Jest to piękna i patriotyczna tradycja, która trwa od wielu lat. Nasuwa się jednak pytanie - czy pamiętamy o ojcu Marszałka? Wiadomo, że zwłoki Józefa Wincentego Piotra Piłsudskiego spoczywają w Sankt Petersburgu. Z jakiego powodu pozostał on w cieniu upamiętnienia i dlaczego Rzeczpospolita Polska nie opiekuje się jego grobem?

Aleksander Radczenko: Obawiam sie, że już samo pytanie zawiera odpowiedź. Niestety nie pamiętają. Trudno mi odpowiedzieć dlaczego. Prawdopodobnie jest to pytanie do Polaków z Sankt Petersburgu oraz placówki dyplomatycznej RP w tym mieście. Być może warto też ten problem rozważyć szerzej - np. czy prochy ojca Marszałka nie powinny były być sprowadzone do Wilna? W ogóle dzisiaj, gdy relacje polsko-litewskie uległy znaczącej poprawie można pokusić się o różne ambitne projekty dotyczące wspólnej pamięci historycznej, np. sprowadzić prochy Józefa Mackiewicza z Londynu na Rossę.

11. Zabytkowe cmentarze Wilna posiadają walory estetyczne oraz wartości historyczne, artystyczne i naukowe. Ideą ich ochrony jest przekazanie tych właśnie wartości przyszłym pokoleniom. Warto więc odpowiedzieć na pytanie, jak robić to skutecznie?

Aleksander Radczenko: Tylko we współpracy z lokalnymi społecznościami, zgodnie z prawdą historyczną i na podstawie opracowanego przez ekspertów planu. Tworząc i wcielając taki plan w życie niezbędne są jednak wyczucie oraz zachowanie równowagi. Nie da się miłości do historii wpoić za pomocą rózgi, jeśli wiedza o cmentarzach wileńskich będzie przekazywana za pomocą przymusowego udziału uczniów czy studentów w akcjach sprzątania cmentarzy, akcjach charytatywnych - skutek będzie odwrotny od zamierzonego. Niewątpliwie forma przekazywania wiedzy powinna być interaktywna i nowoczesna (warto zastanowić się w jaki sposób wykorzystać najnowocześniejsze technologie, np. poszerzoną rzeczywistość lub rzeczywistość wirtualną, aplikacje itp.).

10. Czy cmentarz na Rossie jest już tylko pamiątką z przeszłości?

Aleksander Radczenko: Cmentarz na Rossie jest namacalną lekcją historii, takim wileńskim Panteonem.

(ALEKSANDER RADCZENKO, prawnik, dziennikarz, publicysta, prowadzący program w Radiu Znad Wilii ,,Dzień na dwa głosy", grudzień 2019 r.)

 

9. Szczątki powstańców styczniowych, znalezione na górze Giedymina, 22 listopada 2019 roku zostały pochowane w głównej kaplicy pogrzebowej na Starej Rossie. Przedstawiciele białoruskiej inteligencji skierowali list otwarty do rządu Litwy z prośbą o to, aby zwłoki Konstantego Kalinowskiego, jednego z przywódców powstania, pochować na Białorusi. Czy powinniśmy byli pójść na ustępstwa naszym sąsiadom?

Alina Balčiūnienė: Sądzę, że powtańcy - Zygmunt Sierakowski i Konstanty Kalinowski - jednocześnie straceni w Wilnie, a później pochowani obok siebie (a raczej ich szczątki ukryto) również w Wilnie, muszą spocząć razem. Wileńska Rossa, pamiętająca XIX w. jest najlepszym rozwiązaniam. Jednocześnie rozumiem Białorusinów, którzy każdego, kto urodził się albo był związany z ich terytorium, uważają za część historii i kultury tego kraju.

8. W Wilnie coraz częściej stare cmentarze, szczególnie wileńska Rossa lub cmentarz Bernardyński, postrzegane są jako interesujący walor turystyczny. Czy jednak masowe wykorzystanie obiektów sepulkralnych na potrzeby tworzenia produktu turystycznego mającego charakter komercyjny jest etyczne?

Alina Balčiūnienė: Zwiedzając dowolny kraj zwykle odwiedzamy miejsca zabytkowe. Każda wycieczka ma charakter komercyjny. Wchodząc do kościołów, gdzie rzadko który turysta zostawi grosik, również wykorzystujemy to do uatrakcyjnienia pieszej wycieczki. Czy etyczne jest zwiedzanie zabytkowego cmentarza? A gdyby nieodpłatnie, to wtedy ok? Nigdy nie zauważyłam, żeby jakikolwiek turysta odniósł się do spaceru po cmentarzu bez szacunku. Młodzi Polacy niewiele wiedzą o tych terenach. Czytając napisy na nagrobkach najlepiej mogą uświadomić sobie, że rzeczywiście te tereny są przesiąknięte polskością. Tego nie zastąpi żadne opowiadanie czy film. To jak dotyk historii. Kwatera Wojskowa ukazuje różne okresu XX w., gdy tutaj walczyli o Polskę, ginęli za tę ziemię. Zresztą oprócz turystów to na Rossę nie bardzo już kto i zajrzy. I tak już od ponad pół wieku...

7. Kto przede wszystkim powinien być odpowiedzialny za ochronę zabytkowych cmentarzy w Wilnie?

Alina Balčiūnienė: Jeżeli cmentarz zabytkowy, więc jest na liście obiektów chronionych. Mamy Departament Dziedzictwa Kultury. Jak najbardziej. Może też współpracować z organizacjami pozarządowymi NGO (ang. non-government organization)

(ALINA BALČIŪNIENĖ, pracowniczka Centrum Informacji Turystycznej (CIT) i muzeum Władysława Syrokomli na Barejkowszczyźnie, nauczycielka klas początkowych w Gimnazjum im. Szymona Konarskiego w Wilnie, licencjowany przewodnik (strona internetowa: www.litwaprzewodnik.com), listopad 2019 r.)

 

6. Na Starej Rossie i cmentarzu Bernardyńskim w Wilnie spostrzegamy wymowne napisy umieszczone na nagrobku lub pomniku upamiętniające albo sławiące zmarłego. Te epitafia świadczą o tym, że nasi przodkowie starali się też pięknym słowem czcić pamięć swoich bliskich. Dlaczego obecnie zanika zwyczaj umieszczania na pomnikach nagrobnych takich napisów?

Kinga Geben: Rzeczywiście, dość powszechny w XIX wieku zwyczaj wierszowanych epitafiów dzisiaj zanikł całkowicie, na współczesnych cmentarzach nie znajdziemy tak pięknych inskrypcji jak na Rossie, na przykład na grobie profesora Uniwersytetu Wileńskiego Euzebiusza Słowackiego. Współczesne napisy nierzadko ograniczają się jedynie do imienia i nazwiska oraz roku urodzenia i śmierci. Szkoda, ale zanika również zwyczaj umieszczania zdjęć i skrótu Ś.P. (świętej pamięci). Oczywiście rycie liter w kamieniu jest drogie, ale brak ekspresywnych napisów na nagrobku wynika też z tego, że o śmierci nie lubimy rozmawiać i stosunki w społeczeństwie są coraz bardziej anonimowe. Może dlatego ostatnim miejscem, gdzie można zobaczyć jeszcze dłuższe napisy są szarfy żałobne „Kochanemu Tatusiowi – tęskniąca żona i dzieci”, które są usuwane wraz z wieńcami chyba po miesiącu od pogrzebu.

5. Od wielu lat obserwujemy upowszechniającą się tendencję do ekshumowania zwłok zasłużonych osób, nawet wiele lat po śmierci, aby przenieść je w inne, np. bardziej godne miejsce. Przykładem na Starej Rossie jest powtórny pochówek architekta-rzeźbiarza Antoniego Wiwulskiego, matki Marszałka Józefa Piłsudskiego Marii z Bilewiczów, historyka Joachima Lelewela. Czy takie starania zasługują na pochwałę, zwłaszcza gdy dotyczy ono transferu zwłok z zagranicy do kraju?

Kinga Geben: W 1890 roku sprowadzono do Krakowa szczątki Adama Mickiewicza, w 1927 – Juliusza Słowackiego, Joachim Lelewel trafił na Rossę w 1929 roku i chyba nie ma w tym nic zdrożnego, jeśli społeczeństwo chce uczcić kogoś bardzo zasłużonego w ten sposób, a rodzina zmarłego daje na to zgodę. Natomiast współczesne regulacje pozwalające w niektórych krajach UE na rozsypywanie prochów na przykład z samolotu są dla mnie nawet trudne do zrozumienia. W ten sposób nie zostaje nawet śladu po zmarłym, a następne pokolenia nie będą miały możliwości westchnienia przy grobie swoich przodków...

4. W Uroczystość Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny każdy z nas odwiedzi groby swoich bliskich, krewnych lub znajomych. Niektórzy także zawitają na zabytkowe wileńskie cmentarze (Rossę, Bernardyny, św. Piotra i Pawła, cmentarz w Kalwarii Wileńskiej), gdzie są pochowane powszechnie znane, chociaż dla nas cudze osoby. Jak powinniśmy się zachowywać, czego unikać i o czym powinniśmy pamiętać w tych szczególnych dniach?

Kinga Geben: Dla mnie jest ważne, by w tym dniu ludzie starsi mogli dotrzeć na groby swoich najbliższych, a wiadomo, że ruch przy cmentarzach zostaje wstrzymany, starsi zaś niekoniecznie mają siły, by przejść pieszo kilka kilometrów. Z kolei podziwiam naszą młodzież, która sprząta przed świętami Rossę czy cmentarz Bernardyński i cieszy to, że jest aż tylu zaangażowanych, by groby znanych kiedyś wilnian nie były dzisiaj zaniedbane. Odwiedzenie cmentarza jest jak najbardziej potrzebne dla nas samych, by czuć, myśleć, pamiętać…

(KINGA GEBEN, dr nauk humanistycznych, językoznawca, lektor naukowo-dydaktycznego Centrum Polonistycznego Uniwersytetu Wileńskiego, październik 2019 r.)

 

3. Dlaczego cmentarz na Rossie jest świadectwem polskości?

Halina Kałmyk: Przede wszystkim dlatego, że większość grobów na Rossie jest polskich, m. in. tu spoczywa Serce Marszałka Józefa Piłsudskiego wraz z polskimi żołnierzami oraz wielu członków jego rodziny, profesorzy Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie (obecnie Uniwersytetu Wileńskiego), Justyn Narbutt - uczestnik Insurekcji Kościuszkowskiej, uczestnicy Powstania Listopadowego i Styczniowego, Joachim Lelewel, ojciec i ojczym Juliusza Słowackiego, Onufry Pietraszkiewicz - archiwista filomatów, polscy poeci, pisarze, lekarze, rzeźbiarze, malarze, muzycy, historycy, prawnicy, działacze społeczni, duchowieństwo, harcerze i zwykli prości ludzie jak moi pradziadkowie oraz członkowie mojej rodziny. Nie sposób wymienić wszystkich Polaków, których miejscem spoczynku jest Rossa, którzy przelewali krew za wolność ziemi wileńskiej, którzy przyczyniali się do odbudowy Wileńszczyzny czy też opiewali nasz kraj w swoich utworach.

2. Jak ocenia Pani obecny stan wileńskiej Rossy?

Halina Kałmyk: W mojej opinii, obecny stan zdecydowanie się polepszył. Trwają intensywne prace w naprawianiu zarówno infrastruktury cmentarza, jak i poszczególnych nagrobków.

1. Czy turysta z Polski (zwłaszcza młodsze pokolenie) chętnie zwiedza Rossę, zadaje przewodnikowi dodatkowe pytania, podejmuje dyskusję, czy jednak ogranicza się do milczenia i słuchania?

Halina Kałmyk: W moim przekonaniu, około 95 proc. turystów z Polski zwiedza Rossę. Uczestnicy szkolnych wycieczek raczej słuchają, zaś młode osoby w wieku powyżej 25 lat zadają pytania i podejmują dyskusję (czasem odnośnie poszczególnych nagrobków lub pochowanych tu osób, czasem mówią o swoich uczuciach, jakie wzbudza w nich cmentarz). Cegiełki najchętniej nabywają osoby w średnim i starszym wieku.

(HALINA KAŁMYK, licencjowany przewodnik po Wilnie i Litwie (fanpage na Facebooku: Wilno wg Halinki) wrzesień 2019 r.)