Wojna żywiołu na Cmentarzu Bernardyńskim. Nekropolia wygląda jak pobojowisko

Porywisty wiatr dochodzący w Wilnie do 22 m/s oraz intensywne, długotrwałe opady po raz kolejny pokazały, jak bezbronne wobec żywiołu są zabytkowe nekropolie stolicy. 22 sierpnia 2026 r. przewodniczka i członkini SKOnSR Alina Obolewicz, prowadząc grupę turystów po Starej Rossie, musiała przerwać zwiedzanie. Na ścieżkach leżały świeżo oberwane, ciężkie konary. Priorytet był oczywisty: bezpieczeństwo ludzi ponad wszystko.

Rankiem 23 sierpnia członek organizacji non-profit, kronikarz działań na wileńskich cmentarzach, Dariusz Lewicki, odwiedził trzy historyczne nekropolie. Obraz, jaki zobaczył, był nierówny: na Starej i Nowej Rossie spadły pojedyncze masywne sekwoje starodrzewu, ale ogólny układ terenu pozostał czytelny. Tymczasem Cmentarz Bernardyński na Zarzeczu wyglądał jak po przejściu frontu: gałęzie, konary, liście i porwane fragmenty drzew zalegały niemal wszędzie, tworząc wrażenie chaosu i zniszczenia.

Paradoksalnie, według społecznego obserwatora, nagrobki i pomniki w większości ocalały, jakby kamienne anioły rzeczywiście czuwały nad miejscem. Administracja cmentarza oraz firma Ecoservice zostaną poinformowane o konieczności natychmiastowego uprzątnięcia powalonych sęków i przywrócenia podstawowego bezpieczeństwa na terenie nekropolii.

To kolejny sygnał, że zabytkowe cmentarze Wilna wymagają nie tylko reakcji po katastrofach pogodowych, lecz także stałej, odpowiedzialnej opieki, bo żywioł nie pyta, a dziedzictwo nie obroni się samo.

(Fot. członek SKOnSR Dariusz Lewicki)